mapa strony   |

"Ocalić od zapomnienia…."


Poniedziałek, 27 października 2014 roku był ładnym, słonecznym, jesiennym dniem. Mimo wyczuwalnego w powietrzu chłodu, słonce świeciło  mocno,  by u schyłku dnia szybko zniknąć za horyzontem. Poniedziałek, 27 października, był naprawdę ładnym dniem… dniem jak wiele innych, pogodnych i pochmurnych, słonecznych, deszczowych, jesiennych, letnich, wiosennych. Był dniem o którym szybko zapomnimy, w natłoku spraw, hałasie czy przenikliwej ciszy. Przyjdą po nim inne, podobne lub całkiem inne. Ludzie, którzy dzisiaj absorbowali naszą uwagę odejdą, na ich miejsce pojawią się inni.

Nie wiem dokładnie, kiedy zrodził się pomysł spędzenia tego dnia na cmentarzu. Oczywiste jest, że po części za sprawą nadchodzących świąt, nie bez znaczenia jednak pozostaje chyba ich komercjalizacja, która rokrocznie krzyczy do nas z witryn sklepowych. To w dużej mierze z jej powodu, pamięć o zmarłych zmienia swój charakter. Pamięć, która jednak nie każdego dosięga. Jak każde zjawisko, którego jesteśmy świadkiem, tak i wspomniana komercjalizacja Wszystkich Świętych nie dosięga ludzi zapomnianych.

Historia cmentarza na Majdanku w Lublinie sięga roku 1976. To cmentarz państwowy,  ekumeniczny i międzynarodowy. Od końca października wspomnianego 1976 roku, na cmentarzu pochowano ponad 55 tys. ciał zmarłych (stan na 30 stycznia 2014 r.) Rocznie odbywa się na nim tu ok. 1300 pochówków, w większości pogrzeby z trumną (ok. 95%). Tu spoczywają  ciała  osób – ofiar dżumy z 1425-29 roku. Tyle ze statystyk. Chowane są na nim ciała bezdomnych, obcokrajowców, ludzi różnych wyznań i sekt religijnych. To właśnie je odwiedziliśmy w dzień jak każdy inny.

Technicznie rzecz ujmując groby osób nieustalonej tożsamości nazywane są kwaterami. Są to groby ziemne, ponure i prowizoryczne. Nie wiem czy są zapomniane, gdyż prawdopodobnie nigdy nie gościły w niczyjej pamięci. Nazywane są Kwaterami NN. NN Mężczyzna, NN Kobieta, Nieznane Szczątki. Przypisane do  sektorów, tworzą rzędy i kwatery. O ich istnieniu świadczy uformowane z ziemi wzniesienie uwieńczone skromnym krzyżem.

Kiedy porządkowaliśmy je wraz w wychowankami, trud pracy odsłaniał przed nami swoją nieskończoność i trudną do przełknięcia bezcelowość. Na zagrabione liście spadały następne, na miejsce zebrany śmieci wiatr przyniesie inne, wyrwane chwasty wiosna ponownie powoła do życia. Jednak najbardziej smutna była anonimowość. Niepamięć i anonimowość – tego nie zmieni żaden żywioł ani pora roku. Kim byli i gdzie teraz są pochowani pod nazwą NN. W co wierzyli? Mieli oczy zielone czy niebieskie? Co ich bawiło, co smuciło, co kochali, za czym tęsknili, w czym byli dobrzy, na co czekali, przed czym uciekali? Byli z prawicy czy lewicy? A może obce im były wszelkie podziały? Dlaczego po swoim długim lub krótkim, szczęśliwym lub nieszczęśliwym życiu stali się dla świata NN Mężczyzną, NN kobieta, NN Dzieckiem? Znam te pytania, hałasowały w mojej głowie podczas kilkugodzinnej pracy i długo po niej. Nie znam odpowiedzi.

 

Nie wiemy, nic o nich nie wiemy. Nic. A przecież byli, przecież są.

E.M.

„Ile w trudzie nieustannym 
wspólnych zmartwień, wspólnych dążeń?
Ile chlebów rozkrajanych?
Pocałunków? Schodów? Książek? 

Oczy twe jak piękne świece,
a w sercu źródło promienia,
więc ja chciałbym twoje serce 
ocalić od zapomnienia”