mapa strony   |

Post scriptum



 

 

          Program oddziaływań biblioterapeutycznych trwa 13 spotkań, czyli niespełna 2 miesiące. Podczas zajęć zmagamy się z problemami jakie symbolicznie stawia przed nami główny bohater. Jakie to problemy? Jakie dylematy rozwiązujmy na forum grupy lub we własnym sumieniu? Mówimy o tym czego się boimy, na co czekamy, co wspominamy, co nas bawi a co smuci i jaki sekret nosimy w sercu. Piszemy listy do przyszłości, listy do Pana Boga, wreszcie listy do Samego Siebie. Rysujemy aktualny autoportret i siebie w przyszłości. Zdmuchujemy świeczki w własnego tortu urodzinowego i obdarowujemy innych workiem prezentów. Czasami zakładamy Czapkę Niewidkę i kreujemy swoją rzeczywistość na nowo. Zadania jakie stawia przed nami Oskar, są bardziej lub niej osobiste. Jak więc w takiej sytuacji zapewnić uczestnikom poczucie bezpieczeństwa i dyskrecji? Odpowiedź zawierają białe teczki, dzięki którym realizujemy podczas zajęć zasady dyskrecji i dobrowolności.

 

          Każdy z uczestników spotkań grupy Oskara, zarówno pierwszej jak i drugiej edycji, na pierwszych zajęciach podpisuje kontrakt, który precyzuje przebieg zajęć. Także, na pierwszych zajęciach otrzymuje białą teczkę, która towarzyszy mu do ostatniego spotkania. Jako osoba prowadząca przechowuje te teczki między poszczególnymi zajęciami – zasada jest jednak prosta- mogę poznać ich zawartość dopiero po zakończonych spotkaniach. W trakcie ich trwania nie otwieram teczek. Dlaczego? Odpowiedzią jest ich zawartość - To sumienie, alter ego uczestników. Cokolwiek przepracowujemy na zajęciach w formie pisemnej, każdy z wychowanków na dwojaką drogę postępowania – może podzielić się tym na forum grupy lub jeśli to dla niego zbyt trudne lub osobiste – schować do białej teczki.
          Na ostatnim spotkaniu przeglądamy jej zawartość by zerknąć wstecz na drogę, którą przeszliśmy. Wybieramy najmilszy, najtrudniejszy lub najważniejszy dla siebie moment. Dla jednych to List pisany do wroga, dla innych opis najpiękniejszego wspomnieniaz dzieciństwa, jeszcze dla innych bajka o kimś obok.

 

Na pamiątkę udziału z zajęciach uczestnicy otrzymali na własność „Oskara i Panią Różę”. Wielu z nich prosiło pracowników Schroniska o pamiątkowy podpis w swoim egzemplarzu.

 

          Przelanie na papier swoich odczuć daje szanse przepracowania ich, spojrzenia na nie z dystansem, lub po prostu stanięcia z nimi twarzą w twarz. Kiedy Grupa Oskara przechodzi do historii, kiedy już uporam się z ilościowym opracowaniem jej rezultatów czeka mnie zawsze najciekawszy moment – mogę otworzyć teczki uczestników. Moim oczom ukazują się wówczas ich inne oblicza. Widzę jakie kształty przybiera ich strach, na co czekają, czytam listy, których nie mieli odwagi przeczytać na forum, udaję się z nimi w podróż do dzieciństwa i w podróż do przyszłości. Widzę jak zmieniają się w trakcie zajęć – najpierw krótkie kilkuzdaniowe wypowiedzi przeistaczają się z czasem w kilkustronicowe opowieści. 

          To zarazem najpiękniejszy jak i najtrudniejszy moment. Zasada dyskrecji nie powala mi publikować całości prac. Mogę jednak naszkicować niektóre z ich kształtów.

          I tak kiedy przepracowujemy na zajęciach problem strachu, przybiera on formę samotności, lęku przed nieznanym, przed stratą rodziny lub obawy że nie poradzimy sobie w życiu. Są jednak osoby bojące się śmierci, kalectwa, zakładu poprawczego.

          Kiedy cofany się do wspomnień z dzieciństwa, w kadrach naszego życia przewijają się momenty pierwszego meczu, pierwszego zawodu miłosnego, śmierci bliskiej osoby, rozstania z rodziną.

 

          Co ukrywamy przed światem? Strach. Uczucia. Smutek.

 

          Możliwość czytania zawartości białych teczek, to jak spacer po wnętrzu ich autorów, po świecie do którego nie mamy wstępu na co dzień. Po świecie ukrytym pod pozorami uśmiechu, złości czy obojętności – bo czy nie tymi emocjami ozdabiamy twarz dla innych?

          Jednym z najpiękniejszych momentów jest możliwość przeczytania listu do Boga – być może dlatego, że taką właśnie formę na literacka podróż z Oskarem. Pozwolę sobie zacytować fragment jednego z nich, jego autor ukazał mi się wówczas z innej niż dotąd strony – i takim pozostał do końca swojego pobytu w grupie pierwszej:

Dominów, dnia 17.04.2013

                     Szanowny Pan Bóg 

                     Zamieszkały: niebo.

 

Panie Boże, na początku mojego listu do Ciebie, chcę Cię bardzo przeprosić za moje grzechy. Wiem, że jest ich bardzo dużo, ale naprawdę chciałbym się zmienić. Panie Boże, chciałbym Ci bardzo podziękować za to co dla mnie zrobiłeś i że jesteś cały czas przy mnie. Wiesz co? Chciałbym Cie zobaczyć chociaż na chwilę, porozmawiać z Tobą i podziękować Ci- to jest moje marzenie.

Mam nadzieje, że mój Tatuś jest w niebie i że przeczyta tam z Toba ten list
i że się nim opiekujesz. Kocham Cie.

B.

Ps. Autor listu wyraził zgodę na jego publikację.

E.M.